Asset Publisher Asset Publisher

Back

Psiaki urodziły się w lesie

Psiaki urodziły się w lesie

To nie zdarza się często. W środku lasu niedaleko Mięcierzyna znaleziono suczkę z dwoma szczeniakami.

Wielorasowa suczka powiła młode w szczerym lesie. W tym celu zagospodarowała jedną z wolnych lisich nor. Piski szczeniąt usłyszeli pracownicy leśnej firmy usługowej Państwa Kasprzaków z Gościeszyna. Pani Joanna Kasprzak wraz ze współpracownikami byli w tym czasie zajęci pracami gospodarczymi na szkółce leśnej Mięcierzyn.

Niedaleko od drogi dojazdowej poszli za głosem pisków w głąb lasu. Ujrzeli wychudzoną suczkę, niewiadomego pochodzenia. Pod skórą biszkoptowej maści dało się zauważyć żebra. Na gołe oko głodna, wystraszona, zalękniona, pełna obaw o zachowanie zbliżających się ludzi. Przy niej tuliły się dwa młode szczeniątka, umaszczone na ciemno, dwie czarne bryłki.

Suczka natychmiast przeniosła młode w głąb nory, chroniąc potomstwo przed nieznanym. Nie wiadomo, co ją wcześniej spotkało, jakie miała doświadczenia z ludźmi. Po zachowaniu, reakcji zwierzęcia, można się domyslać, że znalazła się bez opieki, porzucona przez swych opiekunów. Nie mając innego wyjścia, musiała poszukać bezpiecznego miejsca porodu. Matka dla swego potomstwa jest w stanie zrobić wiele, ochronić przed każdym zagrożeniem.

Pracownicy ZUL Pani Joasi, głównie dziewczyny, ze łzami w oczach, z miękkim sercem, natychmiast podjęły decyzję. Trzeba się zaopiekować suczką z młodymi, wynagrodzić los, jaki prawdopodobnie zgotowali jej ludzie. Serce się kroiło jak zobaczyły tulące się do matki szczeniaki, trwogę o dalszy los. Nie było innego wyjścia, trzeba było zająć się dalszym losem zwierząt. Na zgłoszenie błyskawicznie odpowiedzieli pracownicy schroniska w Rybowie k/Gołańczy. Dziewczyny z zakładu usług leśnych mają w swych gospodarstwach przychówek, nie było szans na prywatną adopcję. Schronisko w tej sytuacji było najlepszym rozwiązaniem. Suczka z młodymi ma gwarancję przeżycia, wychowania młodych, znalezienia w przyszłości odpowiedzialnych opiekunów.

Po wydobyciu z nory, będąc już w komplecie (w transportowej klatce), suczka uspokoiła się. Pracownicy schroniska profesjonalnie zabrali się do tej operacji, zadbali o komfort przewożonych zwierząt. Z czystym sercem można było rozstać się ze znaleziskiem, w przekonaniu, że uratowane zostało życie kilku żywych stworzeń. Okazuje się, że człowiek raz może być wrogiem, innym razem przyjacielem psa. Zwierzę zaś w swych uczuciach i przywiązaniu do nas jest raczej niezmienne.   

Wszyscy leśnicy dziękują Pani Joannie i wspólpracownikom z zakładu usługowego za postawę, która dużo mowi o ich stosunku do przyrody i braci mniejszych. Osobne podziękowania należą się dla pracowników Schroniska za szybką reakcję i pomoc w podbramkowej sytuacji. Zasługują na wsparcie dla swych podopiecznych od wszystkich ludzi dobrej woli!

JP